Dziwne zachowania demoniszcz.

 

 

 

Każdy opętany przez kota wie, że nigdy nie zrozumiemy znakomitej większości ich zachowań. Możemy próbować, starać się to jakoś racjonalizować, czy nawet zmieniać (sic!), ale jesteśmy z góry skazani na porażkę.

Mam katalog tych najbardziej dla mnie zaskakujących:

1. W mojej łazience jest wanna. Wanna, jak wiele innych wanien, jest zabudowana, ale zrobione jest w zabudowie spore okienko, w którym trzymam środki czystości. Przez owe okienko można dostać się pod wannę (pod warunkiem, że jesteś kotem). Pod wanną nie ma nic (sprawdzaliśmy). W naszym domu przestrzeń pod wanną jest kocią Mekką, z tym że w wymiarze dobowym. Każdy mój kot (z wyjątkiem Horacka) musi pod tę wannę wejść i wyjść, przynajmniej raz dziennie. Próbowałam blokować wejście na różne sposoby. Ciasno ustawione środki czystości, zaraz przy wejściu, nie zdały egzaminu. Koty je zwyczajnie taranowały. Zrobiłam drzwiczki działające na wpych (tzn. wpychałam je w okienko). Wydra potrafiła wejść do łazienki, patrząc mi w oczy podważyć te drzwiczki pazurem, wywalić je i wyjść. Floki, kiedy do nas przybył, od razu poleciał pod wannę i siedział tam trzy dni. Nie wiem, może tam jest jakaś kocia Narnia?

2. Temat rzeka, czyli woda. Wydra nie pije wody z miski. Musi być prosto z kranu, albo z naszych szklanek (które oczywiście musi najpierw przewrócić i zalać coś cennego). Kupiłam fontannę. Niech ma, pomyślałam. Wszystkie koty piły z fontanny, oprócz Wydry. W końcu fontanna się zepsuła a Wydra jak piła z kranu, taki pije. I w sumie mogłoby się wydawać, że co to za problem. Samo picie, nie jest żadnym problemem, ale walenie w wannę słuchawką od prysznica, żeby ktoś przyszedł i obsłużył, bywa uciążliwe. Zarówno dla nas, jak i dla wanny. Podobnie jak galop i dzikie wycie a następnie wślizg pod nogi, kiedy ktoś idzie do łazienki. A Wydźka kruszynką nie jest. Myślę, że podobnie wygląda szturm antyterrorystów na mieszkanie mafioza. Tylko antyterroryści nie robią „a ju ju”.

3. Koty lubią kartony. Żadna to nowość. Tylko koty lubią na nich leżeć a Horacy je zjada. Rwie na drobne kawałeczki, glumie, ślini, ciamka. Jak któryś usiądzie w tym kartonie, to wyjada wokół niego (w sensie kota, karton wyjada centralnie). Nie daj panie, zostawić karton na noc w salonie. Rano macie ściółkę z wyślinionych kawałków papieru, na całym parterze. Znajdzie kartonowe elementy we wszystkim, co takowe posiada. Wydrapie, wyrwie, odkopie i pogryzie. Kot tropiący na kartony. Jeżeli kiedyś kartony będą nielegalne, zarobimy krocie.

4. Lupka posiada magiczne zdolności. Z wielkiego kosza z praniem, bezbłędnie wyciąga wszystkie skarpety. Podobnie z suszarki na pranie. Czeka aż pójdziemy spać, idzie na poddasze, przewraca suszarkę i kradnie skarpety. Dzisiaj w nocy została przyłapana na skarpeta party. Mama weszła do łazienki a na dywaniku siedziała Lupka, otoczona dziesiątkami skarpet. Ja nie wiem, może ona do nich przemawia? Organizuje przewrót skarpetkowy? Te szczególnie zasłużone zawleka do swojego leża i z nimi śpi. Zwiadowców zostawia na schodach. Dziurawych dobija.

5. Koty podobno nie czują smaku słodkiego. To może ktoś to wytłumaczy Wydźce, która uwielbia słodkie bułki. Tylko słodkie. Lupka tak samo. Z tym, że Lupka wielbi również pomidory i frytki. Floczek uwielbia zalewę z fasoli z chilli w puszce i oliwki. Bułek nie ruszy. Rybę lubi tylko Horacy, Wydra nie tknie pazurem. Surowe mięso tylko Floki. Generalnie panie wolą słodko, panowie konkretnie. I człowiek bankrutuje na karmy bezzbożowe po to, żeby Wydra kradła pączki. To oczywiste przecież.

6. Mamy w sypialni wielkie i niesamowicie wygodne łóżko. Zmieści się na nim kocia armia i cała rodzina. Jak wiadomo, w ciągu dnia łóżko najczęściej jest puste. Sypiają na nim Wydra i Floki. I teraz uwaga, wystarczy położyć na łóżku ręczniczek, czyste pranie, czy nawet chusteczkę i Wydra natychmiast się na tym kładzie. Nawet jeżeli to coś leży na skraju łóżka i jest naprawdę malutkie. Ja wiem, że to caryca domostwa, ale litości. Nie muszę chyba dodawać, że nikt zaanektowanej rzeczy nie ruszy, nawet jeżeli właśnie miał ją założyć/zanieść/schować. Bo Wydra! I wszystko jasne.

    Tych zachowań jest duuuużo więcej, ale są typowo kocie. Ja kolekcjonuję te osobnicze i uśmiecham się w duchu, stojąc w jednej skarpetce, na porwanym kartonie i słuchając dochodzącego z mojej łazienki „łup…łup…łup…”.